27 grudnia 2009 r. Imieniny: Fabioli, Jana, Żanety
redakcja
partnerzy
subskrypcja
współpraca
forum

Mezczyzna jak bielizna, Polska Gazeta Wroclawska, 25 sierpnia 2008r., Edyta Golisz

Data publikacji: 28.08.2008

Problemy kobiet na stanowiskach -jak to powiedzieć? W Lubinie o radę zapytano językoznawców.

Chodzi o kłopoty z poprawnym łączeniem żeńskiego nazwiska ztypowo męskim stanowiskiem. Dlatego Starostwo Powiatowe w Lubinie, którym kieruje kobieta, Małgorzata Drygas-Majka, wystąpiło nawet o opinię do językoznawców. Aby rozstrzygnęli, czy szefowa powiatu jest „starostąlubińską" czy „starostą lubińskim". - Nie miałam wątpliwości, że jestem „starostą lubińskim", anie „lubińską". Ale co rusz ktoś próbował mnie przekonać, że ta drugaforma jest poprawna. Dlatego zdecydowaliśmy się na opinię fachowców -mówi pani starosta. Rada Języka Polskiego, działająca przy Polskiej Akademii Nauk, odesłała kilka dni temu odpowiedź, która rozwiewa wszelkie wątpliwości. Jest w niej napisane, że „kobieta pełniąca funkcję starosty to starosta lubiński. Nie starostą lubińską ani nie starościna. Ta ostatnia bowiem oznacza żonę starosty". Trzeba jednak pamiętać, że sytuacja wygląda inaczej w przypadku nazw stanowisk, które są dwuczłonowe i składają się min. z rzeczownika, który nie ma na końcu głoski „a". Takich jak „dyrektor generalny". O kobiecie powiemy zatem „dyrektor generalna" czy „redaktor naczelna". - Teraz do rozwikłania pozostała jeszcze jedna kwestia. Jeżeli będę razem z inną panią starostą, to jak poprawnie powinno się do nas zwracać w liczbie mnogiej? -zastanawia się Małgorzata Drygas-Majka. Niewykluczone, że powiat również z tym pytaniem zwróci się do Rady Języka Polskiego. -To nic nie kosztuje, bo Rada bezpłatnie udzielainstytucjom takich konsultacji -uspokaja Krzysztof Maciejak, dyrektor wydziału promocji w lubińskim starostwie. Okazuje się, że podobne problemy mają inne panie na stanowiskach w dolnośląskich urzędach. - Często ludzie zwracają się do mnie „pani prezydentowo" -opowiada Dorota Purgal, wiceprezydent Legnicy. - Wtedy odpowiadam, że prezydent nie chciał mnie za żonę, więc nie jestem prezydentową -śmieje się. - Za to ktoś kiedyś powiedział na mnie „prezydentka" i bardzo mi się to spodobało. W Legnicy jest jeszcze jedna pani wiceprezydent i same, w nieoficjalnych sytuacjach, mówimy na siebie w żartach „prezydentki". To niepoprawne językowo, ale za to jakie sympatyczne. Bogusława Górna z funkcji sołtysa Bykowa w gminie Długołęka już zrezygnowała. Ale nie z powodów językowych. - Nigdy nie miałam z tym większych kłopotów, a mieszkańcy byli ostrożni i uważali, żeby się niewygłupić -śmieje się pani Bogusława. To pierwsza kobieta sołtys w historii wsi, dlatego na początku bykowianie mieli spory dylemat, jak ją nazywać. W końcu zdecydowali, że najładniej brzmi „pani sołtys". -W końcu żadna ze mnie sołtysowa, bo mąż ma inny zawód. A słowa „sołtysina" nie ma w słowniku - uśmiecha się Górna. Prof. Jerzy Bralczyk, znany językoznawca, przyznaje, że również do niego ludzie zwracają się z pytaniami o to, jak mówić do kobiet, które piastują stanoiska najwyraźniej stworzone dla panów. - To budzi wśród wielu ludzi wątpliwości. A trudno zastąpić oficjalnie przyjęte nazwy innym rzeczownikiem - potwierdza profesor. I zwraca uwagę, że najzabawniejsze w naszym języku jest to, że nazwy stanowisk, choć niby typowo męskie, kończą się na typowo kobiece „a" i odmieniają się też pożeńsku. -Wojewoda odmienia się jak woda, starosta jak chłosta, a nawet samo słowo mężczyzna odmienia się przecież jak bielizna - mówi profesor, wspótpr. GOŚ


Powrót do listy aktualności z regionów

Powrót do strony głównej